[d] 3 września 2006
[g] 09:55
[k] (1)

Wiem, że pewnie tego nie lubicie, ale biorąc pod uwagę zakres czasu, jaki upłynął od ostatniej notki, czuję się zmuszona, by napisać więcej, niekoniecznie lepiej. To taki mój mały ból.

Będę rada, zwracając uwagę na ludzi znajdujących się po mojej prawej (linki).

Ale mimo wszystko postaram się wysłowić w miarę treściwie.
Może, iż ostatnimi czasy napierdalam cały czas o książkach, i tym razem nie omieszkam tak uczynić. 'Granica' zaliczona. Obecnie czytam 'Ferdydurke' i nie potrafię przerzucić się z obrzydliwego realizmu poprzednich dwóch książek na 'pupiaty' absurd. Ała. Zastanawiałam się nad jakimś podsumowaniem w związku z końcem wakacji (tak, tym końcem), ale daję sobie siana, nie będę aż tak żałosna.

Jutro jest rozpoczęcie najkrótszego roku szkolnego w mojej karierze. Matura specjalnie mnie nie rajcuje, myślę jedynie o tym, jak przeżyć historię i fizykę. I czy na pierwszej godzinie wf-u nie nadwerężę czegoś, zważywszy na szczególnie bierny sposób spędzania tego lata (w tym tygodniu zdążyłam już zwichnąć kolano, biegnąć na przystanek...). Ogólnie życzę sobie i całej reszcie uczniaków, wesołego i szczęsliwego roku szkolnego.

Mam niemalże czarne włosy z obleśnymi prześwitami starego koloru. Przypomnijcie mi, zebym już nie pozwalała siostrze dotykać mojej głowy. Nigdy.

Jesień się zbliża, a z nią automatycznie moja jesienna depresja. Nie pamiętam czym jesienna właściwie rózni się od zimowej, wiosennej i letniej, ale zawsze jest to depresja i trzeba zabijać innych ładnych ludzi na dużą skalę. Bez pytań.

Podsumowując mijające dziś wakacje:
-złapałam łupież
-skończyłam kurs na prawo jazdy i nadal nie potrafię jeździć
-przeczytałam 7 ksiązek (maaaało aghr!), w tym 3 to lektury szkolne
-dodałam 71 nowych zdjęć na deviantart'a
-pogodiłam się z tym, iż sobie nie radzę w pewnych dwóch sprawach (o jednej wie tylko Skalniaczka i moja siostra)
-nigdzie nie wyjechałam (nie licząc jednego wypadu na jurę, gdzie siedząc okrakiem na wielkim walcu ze słomy, dostałam uczulenia)
-nie zrobiłam nic pożytecznego oprócz noszenia ciężarów na 3 piętro.

Bardziej zjebanych wakacji w sumie nie pamiętam.






[d] 5 września 2006
[g] 20:25
[k] (2)

Tyna 20:15:54
czuję się taka
Tyna 20:15:59
że z niczym nie dam sobie rady
Tyna 20:16:04
boże zaczynam płakać
Tyna 20:16:08
kurwa jego mać
Tyna 20:16:21
no powiedz czy to nie załosne
Tyna 20:16:26
ludzie umierają na świecie
Tyna 20:16:35
a ja jestem po prostu głupia

... nienawidzę tego pierdolenia.





[d] 10 września 2006
[g] 21:29
[k] (4)

Niedziela. Kolejny tydzień zapierdalania. Tak więc trochę rozrywki.

Piosenka Miss Kittin, ktora znalazła się na mojej składance 'electro/techno'. Yeah babe.

'Mommy, can I go out and kill tonight
I feel, I feel like taking a life
Please I wanna silver kitchen knife
And feel, feel like taking a life

Daddy, can I go out and hunt tonight
Like you do on Sunday mornings
Hunny give me your real jungle life
To feel, feel like taking my life

Mommy, can I go out and kill tonight
I feel, I feel like taking a life
Please, I wanna silver kitchen knife
And feel, feel like taking a life.'




[d] 16 września 2006
[g] 18:50
[k] (5)

Nie wiedziałam co mi jest. Teraz jawnie mogę sprecyzować swój problem: SPRZECZNOŚCI IDEOWE.

Bardzo możliwe, iż ów problem stał się czas jakiś temu przyczyną istnienia tego bloga. Radykalzim mój przejawić mógłby się kasacją bloga. Ewentualnie 'wiecznym' zawieszeniem. Ale z powodu moich 'sprzeczności ideowych' nie jestem w stanie racjonalnie określić wagi problemu. Ogólnie wszystko jest obecnie nieokreślone, jak rodzajniki w liczbie pojedynczej w języku niemieckim.

Biorąc pod uwagę, że 'ja' to w zasadzie 'sprzeczności', o których piszę, jestem swoim własnym problemem. A podejrzewam, że wszystko kumuluje się w punkcie nieakceptacji samej siebie, rygorystycznego samokrytycyzmu i uzależnienia od kawy.

Idąc dalej, mogłabym spokojnie dojść do wniosku, że moje życie do niczego nie prowadzi. Po krótkim zastanowieniu, zawieszam bloga, czekając na śmierć, bądź co bądź jakąkolwiek rewolucję ideową.

Wszystko zamyka się w dwóch słowach: ideological sucker.

Nieskładnie napisane. Przepraszam.

[edit] prawie 19:30, dnia następnego

Nic nie zawieszam. Wkońcu gdzieś muszę odreagowywać.
Drogi pamiętniczku, jestem zajebistym, dożywotnim singielkiem z grzyweczką. Chodzę do kościółka i czekam cudu. A wokół mnie stare domy, wszystko stare, wszystko chuj...

Jutro mija 6 tygodni. Fajosko, co nie? xD
Jestem pusta i płytka, trochę płaska. Potrzebuję tylko seksu.

A wiesz, Pamiętniczku, co jest najbardziej buena? To, że czytając własne słowa, napisane 30 sec temu, jest mi wstyd. I to jest naprawdę buena!




[d] 21 września 2006
[g] 21:26
[k] (0)

Połknęłam beznadzieję. Zrzygałam się, ale nie było jej wśród wymiocin.

"Tyna, Ty idziesz na studia, po to chyba, żeby TYLKO studiować."
prawda
"Moja matura, zdana czy nie zdana nie ma znaczenia, tak jak wszystko jest bezcelowe tak bezcelowe jest również moje działanie."
prawda
"Nie jesteś dziwadłem, jesteś zakręcona."
fałsz
"Ty już do końca życia pozostaniesz silną indywidualistką."
fałsz
"Ktoś musi Cię co jakiś czas prostować, Twój kręgosłup moralny."
fałsz
"Jesteś bystra, dasz sobie radę."
fałsz
"Jesteś nieodpowiedzialna, zachowujesz się jak gówniarz."
prawda...

dekadentyzm? hedonizm? nihilizm? znaczki z klejem? matematyka? serki topione? biegunka? głodówka? terror psychiczny? niedowartościowanie? emancypacja dziurawychskarpetek? niezrozumienie? nieposzanowanie? ignorancja? kawa z cukrem? tabletki antykoncepcyjne? niemożność? depresja?

Jutro mam egzamin na prawo jazdy. Nie zdam i w zamian zabiorę ze sobą jedno istnienie, babci Krysi z Cesarstwa Paderewy.Yo.




[d] 23 września 2006
[g] 18:19
[k] (3)

Drogi Pamiętniczku,
ostatnia notka była dziwna.

Nie zdałam egzaminu na prawo jazdy, gdyż mnie do niego nie dopuszczono. A to wszystko wina KZK GOP i miasta Katowice, któremu ubzdurało się remontować chodniki na ulicy Francuskiej.

Mam dużo nauki i tabletek różnego rodzaju i w wielu kolorach, niespecjalnie zachęcających, ale zawsze w wielu kolorach. I mam dużo muzyki i słucham jej i jest fajnie.

Ma mnie w dupie.

Wczoraj "Bunty Aur Babli", czyli "kochaj kinematografię bollywoodzką i nie pytaj o co chodzi". Dziś Enemef z Almodovarem i jak to mawiano za moich czasów w gimnazjum "kisiel w batach". Nie przespana noc z soboty na niedzielę i niemożność odespania jej trochę mnie niepokoi. Ale tylko bardzo.

Pamiętniczku... dopiero teraz zaczyna mnie bawić "zaraz wracam". Czy jestem jak ta żyrafa z dowcipu? Czy to dlatego, że No Doubt grało kiedyś takie fajowskie ska a już nie?

Pozatym chciałabym być surykatką, bo jak jest jej ciepło, to kładzie się brzuchem na piasku i jest jej fajniej.
Od piątku boję się kotów. W moich snach niszczą telefony komórkowe, mówią ludzkim głosem i sprawiają, że się wykrwawiam drogą nożną. Skurwiele.

~Lubię ten prosty język.




[d] 27 września 2006
[g] 15:46
[k] (7)

Seks jest obrzydliwy.

Tyle na dzień dzisiejszy.

[edit] prawie 23:00

Moda na sukces - wszystko dzieje się tak szybko...




[d] 29 września 2006
[g] 20:47
[k] (0)

Drogi Pamiętniczku,
jest dziwnie.

Jutro zlot "digart.pl". I mam zamiar tam pójść. Tradycyjnie powinno wypaść coś w ostatniej chwili. Mam jednak nadzieję, że nie będzie niespodzianek ani przed samym zlotem, ani podczas ("zaraz wracam").

Obecnie mam małe zejście:
-Martwi mnie twoje podejście.
-A mnie jego odejście.


Chyba rzeczywiście jestem chora. Boję się dotyku i podtekstów. Momentami mam ochotę krzyczeć i uciec. Albo uciec, krzycząc.

Sprzeczności mam nadal, ale staram się skupić na chęci wypalenia dobrego skręta i wypiciu paru piw. I skupiam się tylko, bo do czynów dojść, jak na złość, nie może. Ogólnie to skupianie nie pomaga.

Piję dużo płynów, biorę różne śmieszne tabletki, szukam swojego lepszgo "ja" i robię innym podłości, bo wtedy czuję się lepiej. No, Pamiętniczku, wszystko jak zwykle jest buena.

[edit] 10:47, niedziela

Nie byłam na zlocie.



2008
2007
2006
12
11
10
09
08
07

  c:=


Mało ciekawe spostrzeżenia(22)
Rymowanki(21)