[d] 5 lipca 2006 [g] 07:37 [k] (1)
Sen dzieli się na dwie fazy:
-Sen o wolnych ruchach gałek ocznych (skrót: NREM – non-rapid eye movement); inne nazwy: sen powierzchniowy, sen głęboki, sen wolnofalowy. W fazie tej pojawiają się fale Δ aktywności elektrycznej mózgu. Ze względu na intensywność tych fal faza ta dzieli się na 3 stadia.
-Sen o szybkich ruchach gałek ocznych (skrót: REM – rapid eye movement); inne nazwy: sen paradoksalny. W tej fazie występują najczęściej marzenia senne. W tej fazie jest całkowiete rozluźnienie mięśni, dlatego śniący o ruchu człowiek nie porusza się.
Nie udało mi się przejść dzisiejszej nocy do drugiej fazy. A pierwsza, godna pożałowania, przerywana była co około 30 minut z nieznanych mi powodów. Budziłam się i odruchowo sprawdzałam telefon czy nie ma przypadkiem jakiejś wiadomości. Nie było. Kiedy zerwałam się po raz "enty", była wówczas 04:50, napisałam grzecznego smsa (dla świętego spokoju) i spłynęłam z łóżka ku łazience... "jak płynąca rzeka la la la".
I to wcale nie jest tak, że siedzę przed komputerem od 2,5 godziny i zabijam nudę. Bo ja mam co robić. Blog ten nie jest więc wytworem mojego... hm. No w sumie jest. Kurwa.
Mam żółty język. Od kawy? Od tostów z serem, polanych obficie ketchupem marki "Keczup"? Bez sensu. Nie dość, że mam żółty język, żółte zęby... kurna, nie mam nic więcej żółtego. Zmierzam do tego, iż nie pojadę dziś do Skalniaczki, co ściśle powiązane jest z tym, że nie zapalę, nie pójdę na basen i umrę koło 50-tki na niewydolność krążeniowo-jakąśtam, bezmężna, bezdzietna z tysiącem wypranych fartuchów mojej siostry na koncie. "Pojebane".
Pomijam fakt, iż dawno nie pisałam. Żałuję, bo choć jestem "zryta" i "nienormalna", ale i "nademocjonalna" to pisanie na "diecamicdze", "sw33t" i "horrendum" dawało mi pewną satysfakcję. Kurewsko znikomą, ale była. Tak więc, zmierzam do ukontentowania samej siebie poprzez ownlog.com (a niech robi mi dobrze!).
Boże... ja za to zapłaciłam 1 zł + kurwajejmaćVAT ?
Uhm ^^
[d] 6 lipca 2006 [g] 13:47 [k] (1)
Jestem tak kurewsko mocno ignorowana, że aż boli.
Opis przeżyć wewnętrznych na dzień dzisiejszy: .
Serce zaczęło znów boleć.
Będę dobra, pięknie napiszę maturę, dostanę się na politechnikę, zostanę "mgr inż.", znajdę pracę, zarobię na nowy samochód, którym zawiozę kochanych moich do domku na wsi, niedaleko Katowic, który wybuduję za zaniżoną w stosunku do pozostałych krajów UE pensję. Potem wrócę do domu i będę płakać w poduszkę, razem z którą przyrosłam do tej pierdolonej ziemi. I przestanę przeklinać.
Ale to od jutra.
Dziś zacznę jazdy. Nie ma to jak postresować się, tym samym pogłębiając już i tak duży dołek.
Mam taką ochotę ściorać się, wylądować w jakimś rowie i już się nie obudzić... taką małą ochotę.
"Gdybym z Tobą chodziła, zerwałabym." Uhm, skończyłam.*
[edit] po 19:30 a przed 20:00 tegoż samego dnia
Instruktor trafił mi się zaprawdę przedni... jeśli facet nie krzyczy po mnie kiedy zmieniam biegi bez wciśniętego sprzęgła lub kiedy rozbijam mu głowę o deskę rozdzielczą przy hamowaniu, to musi to być DOBRY człowiek, o szlachetnym sercu i 1000 cnót.
A tak poważnie, to całkiem w cipkę było.
Właśnie złapał mnie atak alergii... o tak, zdecydowanie zajebista sprawa.
Nie ścioram się, ale idę za godzinkę na piwo i w razie takiej możności zapalić. Rozpieszczanie samej siebie.
*[edit] przed 08:00, 8 lipca br., ale miałam edytować już 7 lipca koło godziny 11:00.
[d] 7 lipca 2006 [g] 08:40 [k] (6)
Chciałabym przed samą śmiercią patrzeć w oślepiające Słońce.
Wiem, że chujowo dyskomfortowa sprawa, ale mimo wszystko. 8:29 wychyliłam ostatni łyk kawy... zawsze tak jest.
Zaczynają mi się dziwne fazy.
[d] 9 lipca 2006 [g] 18:59 [k] (2)
Jazdy idą. Jadą w sumie.
Ogólnie wszystko "aha, ok" i "uhm". Instruktor spytał czy nie ma u mnie jakiejś rewolucji. Odpowiedziałam: "Nie ma." Jak zawsze konstruktywnie, jak zawsze wyjebanie ambitnie... aż czuję się kurna omnipotentna czy coś i chuj.
Całusy jebusy dla Ratseli, siedzącej w Kanadzie. Mam nadzieję, że nie nudzi się tak kurewsko jak ja ^^ Dla Skalniaczki też całusy jebusy i dla Michała K., bo zrobili mu "mokre ała".
Więc jest tak: I DON'T KNOW WHAT TO DO WITH MYSELF!
Niech ktoś zorganizuje ze mną flash moba *-*
[d] 11 lipca 2006 [g] 12:08 [k] (4)
Na początek krótki komentarz. Popłakałam się mimowolnie. Bo inaczej Tyny nie płaczą. A ogólnie to jestem znudzona, zła, smutna i zgubiona. I myślę, że ze mną coś nie tak. A właściwie to nie "coś" ale wszystko. Bo nie wychodzi mi. Wszystko. I powtarzam się. I chuj. A jutro nie będzie lepiej. I chyba ściągnę sobie "The Million Dollar Hotel". Zobaczę na ile chce mi się czegokolwiek.
Moby - At Least We Tried - pierdolony wyciskacz łez.
[edit] tuż przed 13:30
Dzieciak jestem. Sama szukam sobie problemów, bo to niby jest takie "ekstra".
Więc mówię "w porządku", "wszystko jest zajebiste".
[d] 12 lipca 2006 [g] 17:56 [k] (1)
Zanudzam się.
"Co Oleńka porabia?" pyta moja matka. "Oleńka" to nikt inny jak Skalniaczka. "Spędza czas." odpowiedziałam. Nie moge przecież dokładnie opowiedzieć jej wszystkiego co robią osiemnastki w wolnych chwilach, w wakacje, w K-ce. No nie mogę. Jakby wiedziała, że ja siedząc przed komputerem, czytam demoralizujące, w większości przypadków pozbawione seksu komiksy, patrzę na listę gg nieobecnym wzrokiem, czytam "Samotność w sieci" w wersji *.doc i słucham Moby'ego na zmianę z The Mars Volta, Radiohead i The Cranberries, wysłałaby mnie do psychologa. Niby takie normalne to wszystko, ale raczej nie samo zachowanie budzi wątpliwości moich rodziców, ale przyczyny mojego zachowania. A przyczyn jest wiele.
Tak więc, czytając "Smotność w sieci", do której, gdy tylko skończę pisać tę notkę powrócę, natchnęło mnie na pisanie. Do pisania? Nieważne. I tak sobie piszę, jak zawsze bez ładu, bez sensu. I zastanawiam się w tym momencie, jak mój kot znosi ten upał. Ja nie znoszę. Śpi pewnie pod stolikiem w dużym pokoju lub na szafce na buty w przedpokoju. Czyżby tam było chłodniej? A może za każdym razem, gdy ktoś wchodząc/wychodząc z mieszkania, otwiera drzwi wejściowe powoduje przeciąg, który mierzwi kocie futerko i daje ukojenie lekkim powiewem chłodu. Zajebiście, też tak chcę.
Miałam czytać w te wakacje lektury. W sensie od 24 lipca do 31 sierpnia. Nie odczuwam jednak możności ku temu. Za każdym razem kiedy pomyślę o "Przedwiośniu", czuję jak treści pokarmowe w zastraszającym tempie przedzierają się przez przełyk ku gardle, by przedostać się do jamy gębowej i przez otwór gębowy wyjść na nasz piękny świat. Świat pełen Wolności... A uczucie to jest gorsze jak samo oddychanie.
Pocą mi się dłonie, myszka od komputera jest odpychająco ciepła od dłuższego użytkowania, czuję zapach własnej skóry. Zapach nie tyle nieprzyjemny co niecodzienny. Zwykle przecież nie czuje się samego siebie... A!
I zastanawiam się: czy ja naprawdę jestem taka trudna w kontaktach? czy trzeba mnie naprawdę długo znać, by tolerować?
W tym tygodniu jedynie 3 godziny jazd. Nie mam ochoty jeździć, nawet opuszczać mieszkania. Lubię zimę. O tak, lubię zimę i mój pokój, i zielony lakier do paznokci, którego nie mam.
Musiałam odwrócić "Przedwiośnie" brzegiem książki do ściany, tak by nie widzieć, ze to "Przedwiośnie", a do tego napisane przez Żeromskiego. Nie mam zamiaru pozbywać się tak dobrego sernika, jemu dobrze w moim brzuszku... Słyszysz Jolka?! JEMU DOBRZE W MOIM BRZUSZKU!!!
[edit] dochodzi 18:05
W drodze do łazienki, do której udałam sie z zamiarem obmycia dłoni, spotkąłam matkę w samej bieliżnie, a w samym środku przejścia leżał mój kot. Widzicie więc, że jednak tak zajebiście to nie jest.
[edit]
"Tak bardzo chciałabym wierzyć w Niebo. Piekło automatycznie też, dla równowagi. Siostra wierzy, że po śmierci coś jest. Jedynym dla niej problemem jest to, czy Tam jest tak samo chujowo jak tu. Dla mnie nie ma nic. Siostra mówi, ze gdyby nie wierzyła w nic już by nie żyła. Ma myśli samobójcze. Teraz, po dzisiejszej rozmowie z nią, Siostra znajduje się na szczycie moich "ekstra" problemów, które jako osiemnastoletnia gówniara sobie wymyślam. W sumie Boga nie ma.
"Boga nie ma...". Jak "Samotność w sieci" na mnie działa. Nie chodzi tu o miłość, ona mnie tak nie interesuje. Chciałabym poprostu czuć sie bezpiecznie chociaż ten jeden dzień w tygodniu, w niedzielę, ale nie potrafię. Bo nie czuję jego obecności. Czuję jedynie łaskotanie w gardle i zbliżający się atak kaszlu, jak zawsze w najmniej odpowiednim momencie, tak jakby wiedział, kiedy będzie mi nieswojo i wstyd z powodu tego "drapania", aż samoczynnie zaczynają mi leciec łzy z oczu. Nie czuję obecności Boga. Czuję sie jak zwierzę, które zdechnie zamiast umrzeć. Pozostałe zwierzęta będą z początku smutne, ale potem rozsądek podpowie im, iż w grupie tak być nie może, muszą funkcjonować dalej.
Grupa. Im większy mózg u naczelnych, tym zauważalne są większe więzi pomiędzy osobnikami danej społeczności. Z naczelnych człowiek ma największy mózg. Jesteśmy zwierzętami przystosowanymi do życia w dużych gromadach, zakładających cywilizacje... Jakie to cudowne, oh ja pierdolę.
Siostra mówi, że uczucia to błąd mózgu. Chemia, która na drodze ewolucji okazała się pomocną w tworzeniu tych całych cywilizacji? Lepiej "z", czy "bez"? Nie można odpowiedzieć. Pewnie gorąca trzynastka po zawodzie miłosnym powiedziałaby, ze uczucia są z dupy, zbuntowana piętnastko-szesnastka dodałaby, iż faceci to chuje...
Nie wiem co pierdolę, jestem zmęczona, sfrustrowana... Piszę to tuż przed północą, wcześnie. Jest praktycznie jeszcze 12 lipca 2006 roku. Zraz pójdę spać... tylko nie myśleć o tym, jak wszystko swędzi... nie myśleć, nie myśleć...
Umieszczę to na blogu później. Może jutro, może pojutrze. Jeszcze nie ochłonęłam po poprzedniej notce. To niepsrawiedliwe, że mam tyle do powiedzenia, tak mało sił. Jemu mogę mówić tylko 10%... to boli.
Nienawidzę, gdy głośniki tak skrzeczą... mam wrażenie, że dostanę zaraz smsa. A nie dostaję."
[d] 14 lipca 2006 [g] 17:51 [k] (3)
Ostatnia notka to pierdolona pomyłka.
Co trzecie dziecko w Polsce nie je codziennie gorącego posiłku.
[d] 18 lipca 2006 [g] 10:57 [k] (1)
Chujowo.
[edit] dochodzi 14:30
Skończyłam właśnie czytać "Samotność w sieci". Jak to Pan Michał mawia, ta książka ssie pałę. A ja już uspokoiłam się i nie płaczę. Zazdroszczę głównym bohaterom, tego że mogli rozmawiać. Bo jeśli masz do kogo się odezwać, wiedząc, że nie odpowie ci głucha cisza, to jesteś najszczęśliwszym. Ja ostatnio nie jestem.
Potrzebuję dwa piątka. Brakuje mi na fajki.
Pomalowałam paznokcie. Jedyne co zrobiłam dzisiaj, pomijając przeczytanie do końca "Samotności...". Nawet się nie czesałam. Nie umalowałam. Założyłam tylko co akurat leżało pod ręką na łóżku; nie wnikam czy czyste.
I nie jestem głodna. Chyba pożyczę trochę pieniędzy od m. i pójdę na spacer...
[d] 20 lipca 2006 [g] 10:27 [k] (3)
Smutno mnie całej.
Mam głupie wrażenie. Nie mam z kim porozmawiać.
[d] 22 lipca 2006 [g] 10:34 [k] (3)
Miłej zabawy w poznawaniu siebie O_o Mam obecnie mieszane uczucia, uhm.
Enneagram -> link
Jestem 4w5, czyli:
Ogólnie:
"Opis czwórki
Czwórki należą do ludzi, którzy żyją głównie we własnej wyobraźni i własnych uczuciach. Mogą być artystycznie uzdolnieni, przejrzyści i inspirujący, lub też mogą być narzekający, wywyższający się i negatywnie nastawieni.
Tak jak jedynki, czwórki porównują rzeczywistość z tym co mogłoby się zdarzyć. Podczas gdy jedynki mają zwyczaj do wyszukiwania własnych niedoskonałości, próbując je poprawić, czwórki często odwracają się od rzeczywistości i żyją we własnym świecie wyobraźni, uczuć i nastrojów. Czwórki często są również mylone z piątkami, zwłaszcza tymi, które uważają, że posiadają silne uczucia nie identyfikując się z ekstremalnym, pozbawionym uczuć wizerunkiem piątek. Jednakże piątki, w przeciwieństwie do czwórek, odczuwają dyskomfort gdy przychodzi wyrażać im ich własne odczucia, podczas gdy czwórki mają skłonność do samoodkrywania się przed innymi i czują się pewnie opisując swoje emocje. Czwórki razem z dwójkami i trójkami, dążą do utworzenia próżnego i mylnego wizerunku o sobie, choć mogą paradoksalnie ukazywać zupełnie coś przeciwnego.
Czwórki identyfikują się często z wizerunkiem niepełnowartościowej osoby, zwłaszcza gdy nadaje im to cech unikalności i wyjątkowości. Czwórka może dla przykładu opłakiwać swoją niemożność osiągnięcia sukcesu każdego dnia, ale to narzekanie niesie delikatne odczucie przechwalania się tym. Czwórki mogą posiadać własne odczucia, że są tragicznymi romantykami, ale również mogą odczuwać poczucie traktowania się jako osoby bardzo wyjątkowej.
Zdrowe czwórki mają skłonność do bycia idealistami, posiadać dobry smak i doceniać wartość piękna. Patrzą na rzeczywistość poprzez pryzmat subiektywności i są dobrzy w myśleniu metaforycznym. Zdolność czwórek do widzenia rzeczy jako symbole, jest poszerzona przez ich głęboką emocjonalność. Samo wyrażanie się i dążenie do samo-poznania się to są wysokie priorytety u ludzi z tym typem. Czwórka wkraczając w nową sytuację, może dostrzec coś co dotknie ich duchowo, co z kolei pobudzi ich uczucia, co z kolei przywoła wspomnienia zapachu, smaku, odczuć itd. Nastroje czwórek i ich odczucia współgrają ze sobą niczym farba wodna w deszczu, tworząc jak w kalejdoskopie, obrazy i wyrażające się w reakcji na najmniejsze doznania.
Zdrowe czwórki przeobrażają przykrości w coś bardziej znaczącego, poprzez kreatywną pracę wszelkiego rodzaju. Czwórki są uzdolnione w wyrażaniu odczuć i mogą być świetnymi nauczycielami i psychoterapeutami. Mogą być również przyjaciółmi pełnymi wpółczucia, zdolnymi do zrozumienia problemów innych. Z powodu siły swojej wyobraźni, ludzie tego typu są często opisywani jako artyści. Wiele spełnionych artystów światowych to czwórki i prawie wszyscy ludzie z tym stylem potrzebują lub znajdują kreatywne ujście.
Gdy czwórki są mniej zdrowe, skupiają się na tym co nieuniknione lub czego brakuje w ich życiu. Stają się negatywnie nastawieni i krytyczni, znajdując problem w każdej sytuacji w której się znajdują. Zwracają się wtedy do swojego wnętrza i używając wyobraźni wspominają inne miejsca i inne czasy. Czwórki często żyją przeszłością lub przyszłością, jakąkolwiek byleby by była bardziej zadowalająca niż teraźniejszość. Czwórki często zazdroszczą wszystkiego czego nie posiadają, wyolbrzymiając znaczenie powiedzenia "trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie". Potrzeba bycia dostrzeganym jako ktoś wyjątkowy, może również być bardziej widoczne. Czwórki są blisko związane ze swoimi uczuciami, ale gdy są nie zdrowe, przeobrażają swoje uczucia w melodramat. Mogą być pełne rozpaczy i nostalgii, domagając się rozpoznania i odrzucając wszystko co mogą dobrego otrzymać od przyjaciół. Mogą także wytworzyć aurę współzawodnictwa i mściwości, nie mogąc się cieszyć swoimi sukcesami bez odbierania przyjemności innym. Niezdrowa czwórka może być bardzo markotna i nadwrażliwa. Wyniesione na powierzchnię poczucie swojej unikalności, może im dać poczucie bezkarności w złym zachowywaniu się, będąc egoistyczną i nieodpowiedzialną. Czwórki w tym stadium, skłaniają się ku odczuciom winy, wstydu, melancholii, zazdrości i bycia bezwartościowym.
Bardzo nie zdrowe czwórki mogą być otwarcie masohistyczne i przesadne w swoim samo poniżaniu się. Życie samo-niszczącego się artysty odzwierciedla ten typ scenariusza. Na tym etapie czwórka może stać się zupełnie nieosiągalna. Zmagając się z wyczerpującym poczuciem bezsilności, pogrążają się w chorobliwy samo-wstręt lub depresję samobójczą. Postrzegają swoją odmienność w całkowicie odmiennych określeniach skazując siebie na kompletne odosobnienie. Potrzeba ukarania siebie i innych jest również bardzo silna i zdecydowana.
Jak postępować ze mną:
praw mi dużo komplementów. Wiele dla mnie znaczą
wspieraj mnie jako przyjaciel i partner. Pomóż mi kochać i doceniać siebie
szanuj mnie za mój wyjątkowy dar widzenia i moją intuicję
mimo, że nie zawsze lubię gdy się mnie pociesza gdy mam melancholijny nastrój, to jednak ktoś mógłby mnie trochę rozweselić
nie mów mi, że jestem przewraźliwiona lub zbyt przeczulona!
Co lubię w byciu czwórką:
umiejętność znajdywania sensu życia i doświadczania emocji na głębokim poziomie
umiejętność nawiązania ciepłych i głębokich relacji z innymi
moja kreatywność, intuicja i poczucie humoru
bycie wyjątkową i bycie sporzestrzeganym jako wyjątkowa
łatwość odczuwania nastrojów innych ludzi
Co jest trudne w byciu czwórką:
doświadczanie mrocznych nastrojów, odczucia pustki i tęsknoty
odczuwania wstrętu do siebie i poczucia wstydu, wierzenia, że nie zasługuję na miłość
odczuwania winy gdy zawiodę innych
odczuwanie zranienia lub bycia zaatakowanym gdy ktoś mnie nie zrozumie
poczucia bycia porzuconą
odczucia tęsknoty za tym czego nie mam"
Szczególnie:
"Czwórka ze skrzydłem pieć: 4w5 - 'Włóczęga'
Skrzydło 5, daje czwórce introwertyczne zachowanie, odsuwanie się od innych, złożoną osobowość. Ta czwórka może być intelektualistką ale posiada wyjątkową głębię uczuć. Jest otwarta na duchowe i estetycznie doznania. Znajduje wiele znaczeń dla prawie wszystkich zdarzeń. Może posiadać silną potrzebę i umiejętność aby realizować się artystycznie. Samotnik, wygląda tajemniczo i jest trudna do "rozszyfrowania". Do świata zewnętrznego podchodzi z rezerwą, ale wewnętrznie bardzo go przeżywa. Gdy się w końcu otwiera, to bardzo gwałtownie i całkowicie, bez żadnych oporów.
W stresie, 4w5 bardzo łatwo popada w alienację i depresję. Wiele czwórek z tym skrzydłem ma odczucie zupełnej inności, jakby pochodziły z innej planety. Narzeka na swój obecny los, wspomina i przeżywa wiele razy zdarzenia z przeszłości. Dość często ma posębne oblicze, odsuwa się od innych z uczuciem zawiedzenia lub poczuciem wstydu. Żyje we własnym świecie bólu i straty. Może mieć bardzo chorą duszę, wyobrażać sobie i interesować się własną śmiercią."
Enjoy!
[d] 23 lipca 2006 [g] 13:02 [k] (8)
Ja, nawiązując do tego, iż zmuszona w obecnej sytuacji jestem zapalić (jazdy idą mi, że ja pierdolę). On wspomina wcześniej, bym tego nie robiła. Mój bohater, kurwa ich wszystkich mać.:
"Za późno. Obecnie tylko to mi poprawia humor ^^ po słodyczach chce mi sie wymiotować. Urocze. Czy ja naprawdę mam nieznośny charakter?"
On:
Jak dostaję takie smsy jak przed chwilą to uważam, że to nie wina charakteru tylko gówniarskiego zachowania :"
Nawet młode, osiemnastoletnie kobiety, zachowywujące się jak dwunastolatki potrzebują miłości. Kurwa. Nie kocham was.
[d] 25 lipca 2006 [g] 20:35 [k] (3)
W chwili obecnej dużo czytam i zamartwiam się swoim brakiem zdolności w prowadzeniu pojazdów typu samochód osobowy.
Poza tym objadam się non stop nieprzyzwoicie. Chyba czas się zakochać nieszczęśliwie i pogłodzić, tudzież zacząć wychowywać fretkę, której jeszcze nie mam. Wychowywać, a nie hodować.
Na koniec wspomnę mój dzisiejszy popołudniowy sen. Otóż chodziłam po górach z moim byłym już trenerem aikido, mamą i trumną z jakąś obcą babcią na ramieniu. Kiedy pojawił się śnieg, zarzuciłam zgrabnie babcię na ramię i ochoczo powędrowałam dalej, śmiejąc się tubalnie z dowcipów trenera J. od czasu do czasu bądź robiąc uniki przez orczykowymi talerzykami. Yo. Nie chcę już więcej takich snów.
[d] 30 lipca 2006 [g] 22:26 [k] (6)
W przeciągu ostatnich dni, pomiędzy dużym pokojem a schowkiem na szczotki, gdzie stoi moje łóżko, odkryłam niezwykłość jogurtu naturalnego.
Wyrzyna mi się dolna prawa ósemka, przyprawiając mnie o nieziemskie cierpienia. Zastanawiam się czy to nie jedna z tych, co za wszelką cenę chcą wyrosnąć krzywo, tak by wyjść przez policzek. A może chce mi się wbić do mózgu i zabić. Poza tym, podrażniłam dłonie i zaczyna mi się łuszczyć skóra na palcach.
Po raz pierwszy instruktor powiedział mi, że FAJNIE jeżdżę. Kłamca.
[edit] ok. 18, dnia następnego.
Zazdroszczę wszystkim wszystkiego. Kurwa, jak ja nienawidzę.
|
2008 2007 2006 12 11 10 09 08 07
|
c:=
Mało ciekawe spostrzeżenia(22) Rymowanki(21)
|